RSS
wtorek, 18 kwietnia 2017

"good, better, best
I will never rest
until my good becomes better
and better becomes best"

Szukam pracy, pracy doskonałej, w której się zasiedzę. Chciałabym chodzić do niej z przyjemnością, pracować z uśmiechem na ustach, chciałabym mieć wyzwania i poczucie bezpieczeństwa. Okazuje się, że na niektóre stanowiska jestem zbyt ambitna i podejrzewają, że nie utrzymam się dłużej na stanowisku. A ja już nie chcę być na zastępstwo, ani na chwilę, nie chcę co roku zmieniać stanowiska. Chcę w końcu odnaleźć swoje miejsce.

09:44, evvelinka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Dziś mam wizytę u psychiatry, znów nie wiem, czego się spodziewać, znów się denerwuję, znów pójdę, bo wypada, a nie dlatego, że sama tego chcę. To, czego chcę, to tylko siedzieć w domu, krzywdzić siebie i udawać, że nie istnieję. Nie chcę nikogo zapraszać, nie chcę nigdzie wychodzić, nie chcę wstawać. Chcę leżeć.

09:27, evvelinka
Link Dodaj komentarz »
piątek, 07 kwietnia 2017

Miałam plan. Wydarzenia miały się rozegrać zgodnie z nim. Miałam chodzić jak w zegarku. Miałam nie marnować czasu. A wyszło jak zwykle. Jak zawsze nie potrafię się zmotywować. Potrafię ogarniać zadania, ludzi, ale nie potrafię ogarnąć samej siebie. Muszę mieć nóż na gardle, muszę mieć krótki deadline narzucony z góry. Tylko oficjalne zobowiązania powodują, że się ruszam. Najchętniej leżałabym w łóżku i spała całymi dniami. Nawet słońce mnie nie rusza. Sama w sobie pozostaję obojętna na życie,

10:39, evvelinka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 06 kwietnia 2017

Wiosenne porządki, przycinanie gałęzi, chwila nieuwagi. Drzewo wpadło na trakcje kolejowe i tym samym uniemożliwiło pasażerom dotarcie do ich celów. Zapowiedzieli około godziny opóźnienia. Stoimy w Świdwinie, nie wiemy, ile dróg się tu krzyżuje, nie wiemy, kiedy ruszymy i czy zdążymy na przesiadki. Część z nas chwyta za telefony, informując swoich bliskich o spóźnieniu, niektórzy proszą o podwózkę, inni biorą sprawy w swoje ręce i wychodzą na busa czy taksówkę. Jeden mężczyzna w złości skarży się, że robią nas w konia, kołują drabiną, na szczęście skoczył do Lidla po kolację. Nagle rozlega się gwiazd naszej lokomotywy, za chwilę słyszymy odpowiedź z oddali. Nadjeżdża drugi pociąg. Skąd? Jest za nami czy przed nami? Znów wymiana gwizdów, tym razem szybciej, po dwa razy. Ruszamy powoli, musimy ustąpić miejsca. Jedziemy do przodu, więc pociąg nadjeżdża od tyłu, pewnie chce pozwolić wysiąść swoim pasażerom. Za oknem widzimy parę, młody mężczyzna obejmuje ramieniem dziewczynę, siedzą tak blisko siebie, jakby szeptali miłosne zaklęcia. Oddalają się, tracę ich z oczu. Siedzę w drugim wagonie za lokomotywą, pociąg jest długi, przez chwilę mam wrażenie, że odjechaliśmy już wystarczająco daleko i możemy się już zatrzymać. Huk. Czuję szarpnięcie, książka wypada mi z rąk, lecę twarzą do przodu, okulary boleśnie wbijają mi się w nasadę nosa, kiedy spotykam się z siedzeniem naprzeciwko. Duża torebka amortyzuje upadek na kolana, kiedy moje ciało bezwiednie opada. Słyszę krzyki przerażenia i bólu, soczyste przekleństwa i płacz dziecka, ale wszystko jakby z oddali, bo przede wszystkim słychać dźwięki stali. Jakbym przeniosła się do kuźni, gdzie kilkoro kowali raz po raz uderza swym młotem w metal. Piski, jakby setki kred rysowały tablicę, wgryzają się w moją głowę. Najbardziej bolą te dźwięki.

11:17, evvelinka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 04 kwietnia 2017

 Minęło prawie 5 lat, w międzyczasie zostałam magistrem, miałam 3 chłopaków, pracowałam na 3 stanowiskach i 3 razy się przeprowadzałam. Niedługo po tym, jak przestałam pisać, zmarła Babcia, a potem także zmarł Dziadek. Zapomniałam o Leśnym Skrzacie w kwestii romantycznej, czasem zalajkuję jego posta, ale równie dobrze mógłby nie istnieć, zrobił dzieciaka i się ożenił. Z DeBeściakiem przestaliśmy się przyjaźnić jakieś 3 lata temu, gdy zaprosiłam go do piwnicy, w której mieszkałam. To tam przeszłam załamanie nerwowe. DeBeściak ma dziewczynę, która zdaje się pasować do niego, i psa. Składamy sobie życzenia urodzinowe, nie tęsknię za nim w kwestii romantycznej, ale chętnie śledzę jego losy. Zostałam zgwałcona przez chłopaka, z którym się spotykałam - DżeJDi, więc oboje długo nie byliśmy tego świadomi, wydaje mi się, że on nadal nie jest, ale ma dziewczynę, wydaje się, że na stałe. Nienawidziłam DżeJDi, ale bardziej płakałam po DEPie, w którym złożyłam pokłady zaniedbanej miłości. To był krótki, ale intensywny związek, nawiązałam znajomość z dziewczyną, którą zdradził ze mną, ale nie znam dziewczyny, z którą mnie zdradził. Ożenił się z nią i zrobił jej dzieciaka. Jesteśmy zwykłymi znajomymi, nie tęsknię za nim w żadnej kwestii, nie mam do niego żalu. Żałuję, że marnowałam czas, energię, siebie w prawie dwuletnim związku z PrzestańŻreć. Dzięki mnie po latach się obronił, za to ja obroniłam się z poślizgiem, gdy już z nim zerwałam w pamiętne urodziny. Nie mam zielonego pojęcia co się z nim dzieje, zerwał ze mną kontakt, zostawiając ostatnie słowo "nienawidzę". Odkąd poznałam swojego Obecnego Mężczyznę, zerwałam znajomość z tym, dla którego byłam kochanką, nie brakuje mi go. Obecny Mężczyzna ma szansę zostać Ostatnim Mężczyzną, kocham go. Będąc z nim podjęłam terapię poznawczo-behawioralną, rzuciłam wycieńczającą pracę i zaczęłam brać psychotropy. Jest ze mną i mnie wspiera. Zamieszkaliśmy razem i przygarnęliśmy kota. Oficjalnie jestem bezrobotna. Gdybym miała cofnąć czas, te 5 lat by nie wystarczyło, musiałabym się cofnąć o 17 lat, kiedy zaczęłam schodzić w dół...

14:37, evvelinka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 stycznia 2012

Boję się, że kiedyś będę mogła tylko wspominać. Napiszę autobiografię, w której zamieszczę opowieść o niespełnionej miłości, wspomnę o byciu kochanką i w większości skupię się na marzeniach, które istniały tylko w mojej wyobraźni, które nie miały racji bytu. Będę pisać, jak bardzo chciałam, żeby okazało się, że Leśny Skrzat jest moim księciem z bajki, jest właśnie tym, na którego czekałam ponad dwadzieścia lat. Wierzę, że jest moją brakującą połówką pomarańczy. Jestem naiwna. I żałosna. Tak właśnie zakończę moją historię.

14:24, evvelinka
Link Komentarze (1) »
wtorek, 15 listopada 2011

Liść opadł. Kolejny. Czasem czujesz się beznadziejnie, bo wiesz, po prostu wiesz, że nie ma już nadziei. Cokolwiek byś nie zrobił, czasu nie cofniesz. Nie powstrzymasz zdarzeń przeszłych. JEJ już nie ma i nic JEJ nie wróci. Teraz zostało tylko odgarnianie liści z grobu.

Październik był najtrudniejszym miesiącem w moim dorosłym życiu. Na szczęście dogadałam się z DeBeściakiem i między nami jest dobrze. Mogę na niego liczyć, więc mam siłę, by znieść ten koniec rodzinnego świata. Ale każdy koniec jest też początkiem.

Kocham DeBeściaka miłością tak wielką, jak 156 centymetrów. Kocham go całą sobą. Każdy dzień bez niego był beznadziejny, bo mówił, że miłość umarła. Nie ma nic gorszego na świecie, niż śmierć miłości. Oby do tego nigdy nie doszło. Miłość musi być wieczna, choćby nadziei nie było, niech miłość trwa.

KW był przelotnym romansem bez dotyku, bez świadomości, bez kontry oko w oko. Zdarzenie to pomogło mi zrozumieć, co naprawdę się liczy. Zrozumiałam też, że ludzie są strasznie fałszywi. Sama jestem fałszywa. Bo wiem, że nie można mówić wszystkiego.

WSZYSTKIEGO mówić nie można, ale można powiedzieć wiele i to tak dosadnie, by weszło w pięty. Powiedziałam JeŻowi, co o niej myślę. Chociaż powstrzymałam się przed dodaniem "Ty dwulicowa suko, spierdalaj". W chuja mnie robi, a ja ją tak lubiłam. Myślałam, że jest moją bratnią duszą. Dałabym się z nią pokroić.

Dziś z każdym mam na pieńku. Nie ma osoby, która by mi nie podpadła. No, chociaż jeszcze brat jest w porządku. Ok, czyli zostało jeszcze półtora miesiąca do końca roku, może zdąży mi podpaść.

kurde, ten rok, chociaż jeszcze się nie zakończył, był pełen wrażeń, mogłabym jeszcze pare rzeczy opowiedzieć, ale może innym razem...

21:46, evvelinka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 02 stycznia 2011

Koniec z ukrywaniem się, koniec z nadmierną szczerością, pora odnaleźć równowagę i ją zachować na dłużej, utrzymać tak długo, jak się da. Pora wziąć się za siebie, wziąć się w garść. Oto nastał nowy czas, wielki dzień, wielkie nadzieje, wielkie plany. Pewnie i tak zaskoczy mnie teraźniejszość, ale warto spróbować. Kolejny raz.

22:38, evvelinka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 04 grudnia 2010

ok, jesli chodzi o przyjazn w zwiazku... owszem, jest wazna, ale nie najwazniejsza i wychodzi na to, ze nie mozna stawiac przyjazni ponad zwiazek, a tak wlasnie robie. pragne przyjazni, dlatego nie umiem tworzyc zwiazku. tak samo z Danielem... zamiast traktowac go jak chlopaka, ja traktowalam jak przyjaciela. wszystko mu mowilam. a nie powinnam. nie powinnam tyle mowic. wcale nie powinnam sie otwierac. coz, wiec nie wysle Ci tej wiadomosci, Matti, mimo, ze wystarczy wcisnac enter...

21:11, evvelinka
Link Dodaj komentarz »
piątek, 03 grudnia 2010

To prawda, to nieludzkie. Rzuciłam DeBeściaka, bo nie mogłam dłużej ukrywać wzdychania do innego. Jak mogłam zakochać się w innym? Ach, przecież kocham DeBeściaka.. Kocham? Nie wiem, co to miłość. Od 15roku życia nie wierzę w przyjaźń. Jestem wrakiem człowieka, bezdusznym, bezlitosnym. Zaczęłam podrywać mojego pierwszego ex, litowałam się nad nim, a potem powiedziałam mu całą prawdę. O mało nie zabiłam człowieka poprzez me słowa. Potrafię tylko ranić. Nie powinnam nigdy wchodzić w żaden związek. Najgorsze jest to, że nie rozumiem, dlaczego tak się zachowuję. Nie znam samej siebie. Nikt mnie nie zna.

21:55, evvelinka
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11